Czy kosztujące miliardy dolarów misje kosmiczne mają sens?

20.1.20

Planeta Ziemia, źródło: unsplash.com

Ta zima rozpieszcza nas aż nadto. Patrząc przez okno 10. piętra, na szare bródnowskie osiedla, otoczone równie szarymi chmurami wróciłam wspomnieniami do grudniowej zimy mojego dzieciństwa. Kaszubską wieś otoczoną lasem, śnieg zasypywał już od końca listopada. Teraz jest tam bardziej ponuro niż na wspomnianym wcześniej osiedlu. Bezlistne drzewa nie opatula już biały puch, kuligu nie było już tam pewnie dobrych kilka lat, a Święta z dodatnią temperaturą stały się normą.

Rok temu prezes Polskiej Agencji Kosmicznej dr hab. Grzegorz Brona oświadczył, że realne jest powstanie w latach 2025-2030 hotelu na orbicie Ziemi. Donald Trump zlecił Pentagonowi utworzenie kosmicznych sił zbrojnych, a NASA płaci Rosji dziesiątki milionów dolarów za wysłanie astronauty do międzynarodowej stacji. 

Lasy płoną, oceany zamieniają się w zbiorowisko plastiku, a ponad 28 000 gatunków zwierząt jest zagrożonych wyginięciem. Planeta jest w katastrofalnej sytuacji, a wciąż wydaje się więcej na misje kosmiczne, niż na ratowanie przyrody. 

Planet over profit, źródło: unsplash.com

Wielkie wizje naukowców, w związku z eksploracją przestrzeni kosmicznej, na razie nie przyniosły tak wielu profitów, jakich by oczekiwano.
Po pierwszym kroku postawionym na Księżycu przez człowieka zakończyła się dotycząca tego rywalizacja Rosji i USA. Był to kosztowny 'wyścig' dla obu tych państw, tym samym podatników oczywiście. Program Apollo, przygotowywany od 1961 roku oraz realizowany w latach 1966-1972, pochłonął 25,4 mld dolarów. Ludzie uznali astronautów za bohaterów narodowych, obrzucili ich kwiatkami, dzieci uczą się o nich w szkole, ale nikt nie mówił o tym, ile taka rywalizacja kosztuje. 

Wierzono też, że na Marsie zostaną odkryte inne formy życia, cenne surowce a po sukcesie programu Apollo, również możliwość stworzenia tam kolonii. Minęło raptem 50 lat, a my żyjemy wciąż na tej samej planecie. Wiecie, ona Ziemia się nazywa. Otoczeni plastikowymi zabawkami, jednosezonowymi ubraniami z nosami w ekranach, umieramy razem z nią. Ot! Taki typowy, rodzinny obrazek...

Na chwilę obecną dzięki sztucznym satelitom Ziemi, możemy określić w jakim stanie jest nasza planeta, natomiast jedna z sond pomogła określić wiek gwiazd i, mniej więcej, powstanie poszczególnych ciał niebieskich. Super! Z pewnością te badania wzbogacą nas o jakąś wiedzę i na pewno skorzystamy na tym w dalekiej przyszłości, jednak czy nie warto byłoby skupić się na tym, co jest tu i teraz? 

Już teraz na same plany stworzenia załogowej kapsuły, przez firmy SpaceX i Boeing, NASA przeznaczyło 6,8 mld dolarów.


Space X Falcon 9, koszt wystrzelenia 62 mln USD, źródło: unsplash.com

Za wieloma sukcesami, stoją też ogromne straty. Pod koniec lat 90 w USA eksplodowało aż 6 rakiet, co kosztowało ponad 3,5 mld dolarów. A jak powiedział prezes PAK, Grzegorz Brona, koszt wysyłki w kosmos 1 kilograma, wciąż wynosi około kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Przy takich kwotach, pomysł wysłania ludzi na inną planetę w celu stworzenia kolonii wydaje się ciemny i daleki jak sama przestrzeń kosmiczna.
Oprócz tego bardzo kosztowne jest wysyłanie sond i tzw. "łazików". Sonda wysłana na zbadanie Saturna i jego księżyców kosztowała 12,3 mld, a na Mars 14,4 mld złotych. 
20 grudnia 2019 roku również bezzałogowa kapsuła Starliner odbyła nieudaną próbę dotarcia do jednej ze stacji kosmicznych.

A ludzie myślą, że to wszystko jest na koszt tylko i wyłącznie firm prywatnych. Nie wiedzą, że są one dofinansowywane przez rządy państw... A skąd państwo może mieć pieniądze?  

There is no planet B, źródło: unsplash.com


Rządy państw wciąż wydają miliardy na eksplorację kosmosu, a Ziemi grozi szóste wielkie wymieranie i katastrofalne zmiany klimatyczne. 

Za rozwojem technologii i gospodarki również stoją ogromne straty. Straty, które sieje człowiek. Ja, ty, on i oni też. I pani Grażyna spod szóstki również.

Coraz większa emisja dwutlenku węgla wiąże się z coraz wyższą temperaturą, przez to dochodzi do pożarów lasów, czy szybszego topnienia lodowców. Ludzie przekształcili ponad połowę lądów tak, by stworzyć warunki pod hodowlę zwierząt i rolnictwo. W tym celu wycina się również lasy tropikalne, które pochłaniają około 30% dwutlenku węgla. Lasy te są też domem dla ponad połowy gatunków zwierząt lądowych. Tymczasem w samym 2019 roku spłonęło prawie 9 tys. km kw. lasów deszczowych. 

Czy pani Grażyna o tym wie? Czy naświetlił jej ktoś ten problem i pomógł obsłużyć 'internety' i włączył stację nireligijną?

Podczas szczytu G7 zdecydowano się przeznaczyć 20 mln dolarów na walkę z pożarami lasów Amazonii, a obecnie NASA płaci Rosji około 80 mln dolarów za wysłanie jednego astronauty do międzynarodowej stacji kosmicznej. No i 'piniądze ido' w kosmos...  Każdy kraj ma opracowywane budżety na działania w danym obszarze. Jakie jednak pieniądze są przeznaczane na ratowanie planety, na której właśnie żyjemy? Dużo mniejsze.

Zespół naukowców opracował Globalne Porozumienie na Rzecz Przyrody, które zakłada, że niezbędna jest ochrona 30% planety, a dodatkowo utrzymanie 20% w stanie naturalnym do 2030 roku. Według tych naukowców są to niezbędne działania, które miałyby zachować Ziemię taką, jaka jest potrzebna ludzkości do przetrwania. Szacuje się, że koszty tej ochrony mogą wynosić nawet 100 mld dolarów rocznie, a obecnie przeznaczanych jest mniej niż 10% tej sumy.

Zaśmiecona plaża, źródło: unsplash.com


Czy ktoś jeszcze pamięta z lekcji przyrody, ile lat rozkłada się plastikowa torebka? Potrzebuje około 400 lat.

Oprócz siania zniszczeń na lądzie nadmierną konsumpcją i brakiem wiedzy o odpowiedniej segregacji, siejemy też zniszczenia w oceanach. Około 10 mln ton tworzyw sztucznych trafia rocznie do oceanów, a za wszystkim stoi przemysł, czyli człowiek właśnie. Masowa produkcja tworzyw sztucznych zaczęła się w latach 50 XX wieku — teraz roczna produkcja wynosi niemalże 280 mln ton i jedna trzecia to opakowania jednorazowe.

Przeciętny Kowalski nie wie ile lat rozkłada się butelka po jego Pepsi, którą gdzieś tam sobie rzucił. Bo i skąd? Nawet informacje o zmianach w segregacji nie zostały jakoś specjalnie rozpowszechnione i wciąż karton po mleku wrzuca się do śmieci zmieszanych, zamiast tworzyw sztucznych.

Patrząc na warszawskie ulice, które coraz bardziej zaczynają przypominać te, które obserwowałam w Pekinie, oraz oglądając reportaże na temat stanu naszej planety, można stwierdzić, że obudziliśmy się za późno. Czy śmieci zostały rzucone? Czy jest jeszcze jakiś sposób na ratunek?
Może zacznijmy nawoływać do przeznaczania większych pieniędzy na ratowanie ziemi, po której teraz stąpamy, zamiast na rakiety i wysyłanie ludzi w przestrzeń kosmiczną. Kosmos raczej nie ucieknie i nie zapowiada się, żeby gdzieś się wybierał.

You Might Also Like

0 komentarze

POLECANY POST

Jak kupować w SECOND - HAND'ACH?

Second - handy, lumpeksy, ciucholandy - ile razy znalazłam tam coś idealnego dla siebie? Cóż... Większość rzeczy kupiłam tam. Ba! W...